Od dnia 19 czerwca Prezesa Rady Ministrów Jarosława Kaczyńskiego okupowały 4 przedstawicielki Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Dorota Gardias, Longina Kaczmarska, Janina Zaraś oraz Iwona Borchulska. 20 czerwca w godzinach rannych użyto policji do usunięcia pielęgniarek z zajmowanego przez nich pasa drogi. Kilkuset policjantów usunęło około pięćdziesięciu pielęgniarek, które przez kilkanaście godzin blokowały jezdnię przed kancelarią premiera. Ruch w Alejach Ujazdowskich, który od południa dnia poprzedniego był zablokowany, został przywrócony. Według MSWiA akcja policji została przeprowadzona w stu procentach profesjonalnie, pielęgniarki jednak określiły akcje jako brutalną. Według relacji pielęgniarek, wiele z nich zostało poturbowanych, dwóm pomocy udzieliło pogotowie. Pielęgniarki dla upamiętnienia tej akcji, 19 minut po każdej godzinie grzechotały plastikowymi butelkami po napojach, wypełnionymi bilonem lub kamykami. Po siedmiu dniach protestu w kancelarii premiera do strajku głodowego przystąpiły 3 pielęgniarki (z wyjątkiem chorej na cukrzycę Doroty Gardias), co w końcu doprowadziło do zmiany stanowiska przez premiera, który 27 czerwca wyraził zgodę na spotkanie z protestującymi. Po tym spotkaniu 4 protestujące pielęgniarki opuściły Kancelarię Premiera i przeniosły się do białego miasteczka, w którym także prowadzono protest głodowy. W szczytowej fazie protestu pod kancelarią premiera protestowało do 3 tysięcy osób i było rozbitych 150 namiotów
22
marca